z całych sił pragnę napisać coś o tej książce. subtelna opowieść o tym, iż miłość nie zna wieku oraz nie koncentruje się na ułomnościach. nie doczytałam jej do końca, a już wywarła na mnie niemałe wrażenie. moje zainteresowanie tą książką jest odwrotnie proporcjonalne do ubywających mi stron, staram się rozkoszować każdym słowem. nie tyle sama fabuła (kochankowie w podeszłym wieku) co lekkie pióro autora i sposób w jaki opisuje wszystkie zdarzenia wprawiają mnie w stan letargu. nie zostają opisane tu tylko i wyłącznie relacje damsko-męskie w sferze uczuciowej, zostaje opisana cała ideologia miłości- która tworzy w nas naiwność, uczucie do muzyki, sztuki, zwierząt i wspomnień. przypomina nam o tym aby odbierać świat wszystkimi zmysłami aby patrząc na prawdę widzieć, przekaz werbalny jaki dociera do nas z tej książki pozwala wyostrzyć czucie i postrzeganie.
mało tego, autor zabiera nas w podróż po Paryżu, co mnie osobiście najbardziej przypadło do gustu. sposób w jaki Wharton opisuje miejsca daje nam realny obraz i pozwala je widzieć.
(…) kiedy się traci wzrok, człowiek pełniej korzysta z innych zmysłów. Bardzo lubię jeść, lubię wąchać, smakować jedzenie. Nie jem dużo, ale jem uważnie
jestem zafascynowana kunsztem pisarskim Williama Whartona i w niedalekiej przyszłości mam zamiar przeczytać jego kolejne dzieło ,,ptaśka"
Być może czasami najlepiej jest być niewidomym, wtedy widzi się rzeczy takimi jakimi są naprawdę, a nie pozwala się oślepić ich wyglądowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz